Jesienny antyhaul, czyli jak stworzyć cozy autumn bez kupowania nowych rzeczy

Przygotowania do mojej jesiennej rutyny zaczęłam od… przeglądania asortymentów Pepco, Sinsay i innych sklepów z jesiennymi cudownościami. Nie, no żartuję przecież! 😉

Zamiast przeglądać kolejne gazetki promocyjne i zastanawiać się, czy naprawdę potrzebuję kubka w kształcie dyni, zrobiłam coś znacznie bardziej minimalistycznego. Zajrzałam do swoich schowków, skrytek, szuflad i innych tajemniczych zakamarków w poszukiwaniu jesieni. I Wiecie co? Była tam! Wystarczyło wyciągnąć ją na światło dzienne i oto i ona! 🍂


Dzień dobry jesieni!


Antyhaul jesienny
1. Jesienny klimat bez wizyty w Pepco, Sinsay i innych sklepach z dyniowymi pokusami. Wszystko, czego potrzebuję do przytulnych wieczorów, już mam!


Kocyk 🤍

I tak oto na pierwszy ogień poszedł mój cozy, mięciutki kocyk, który ma spokojnie ponad 10 lat! Na dowód tego, że nadal ma się świetnie – klik (był już na blogu i to całkiem w początkowych wpisach). Jak widać, niektóre rzeczy nie potrzebują sezonowej wymiany, żeby nadal robić robotę.

Świeczki✨

Jeśli mamy kocyk, trzeba jeszcze zadbać o odpowiedni nastrój. A nic tak nie buduje jesiennego klimatu jak… świeczki!

Kiedyś pisałam Wam (oooo tu, tu), że jeśli ktoś nie wie, co chce mi kupić, to niech kupi świeczkę i tyle. Co prawda teraz już tak nie szaleję z ich kupowaniem (tak, czytam o potencjalnie szkodliwym działaniu niektórych świec, szczególnie tych kiepskiej jakości), ale zapasy nadal mam. I to całkiem konkretne!

Te poniżej dostałam w poprzednim roku na urodziny od mojego M. „Najbliżej były pod ręką”, więc ta jesień należy również do nich. Pieczone jabłko, piernik i pumpkin – czyli zapachowy zestaw obowiązkowy, bez którego jesień najwyraźniej nie mogłaby się odbyć.

Jesienny kocyk i świece zapachowe – cozy autumn bez zakupów
2. Moja jesienna baza cozy autumn: ponad 10-letni kocyk i zapas świeczek, który udowadnia, że nie każda jesień musi oznaczać nowe zakupy. 🍂

Dokładam do tego zeszłoroczną nowość z Rossmanna. Akurat tę świeczkę podarowałam JA mojemu M, więc nadal jest uroczo i dyniowo. Jeszcze nowiutka, ale wieczory robią się coraz bardziej klimatyczne, więc pewnie za chwilę doczeka się swojego wielkiego debiutu.

Jak widać, w moim jesiennym niezbędniku nie ma niczego nowego, za to jest całkiem sporo rzeczy, które już zdążyły się zadomowić w moich czterech kątach. I bardzo dobrze!

Mgiełka do ciała🎃

A skoro już jesteśmy przy zapachach, to nie może zabraknąć jeszcze jednego elementu mojego jesiennego cozy klimatu – mgiełki zapachowej do ciała. Bo przecież nie tylko mieszkanie zasługuje na to, żeby pachnieć jesienią! 😉 Na szczęście tutaj również nie było potrzeby ruszania na zakupy. Wystarczyło sięgnąć po to, co już mam (reszta z poprzedniego roku, na listopad wystarczy i jeszcze nie jest przeterminowana!). Mały psik i od razu jakoś bardziej jesiennie.🍂

Cozy antuhaul jesienny
3. Nie, to nie jest reklama, nie to nie jest również produkt sponsorowany. Wykańczam jesienne zapasy. Ot cała filozofia! 🤗

Kolejny punkt jesiennej listy? Kapcie!👢

Moje kapibarki, które kupiłam pod koniec zeszłego roku. Wspominałam o nich przy okazji listy ubrań i dodatków, które trafiły do mnie w zeszłym roku – tutaj.

Cozy antyhaul
4. Uwielbiam kapcie z Biedry. Te są już moją trzecią parą. I pomyśleć, że zaczęło się od tych uroczych koali🤍

Cozy sweter🧣

Jeśli są kapibarki, to i outfit domowy gotowy! W tym miesiącu bardziej urlopowo (przynajmniej na początku miesiąca – wykorzystuję zaległości), więc ma być miło, ciepło i przytulnie. Zresztą od kilku dni jestem strasznym zmarzluchem, więc im bardziej cozy, tym lepiej.

OOTD fall 2026
5. Domowy cozy outfit w beżowym wydaniu. Miękko, ciepło i wygodnie, czyli dokładnie tak, jak lubię spędzać jesienne dni. Kapibarki oczywiście pilnują poziomu przytulności!


I tak oto powstaje moja jesienna rutyna bez zakupów. Kocyk, świece, mgiełka, kapcie i trochę czasu dla siebie. Bez wielkiego haulowania, bez kolejnej paczki od kuriera i bez przekonywania samej siebie, że do szczęścia potrzebuję jeszcze jednej dyniowej dekoracji.

Na koniec coś, w czym chodziłam prawie cały październik - standard, nic nowego. 🤗

OOTD fall 2026
6. Gdy jeszcze było cieplutko... Tak, w październiku bywały jeszcze takie dni, gdy słoneczko pięknie grzało! 

Jesienny outfit damski z jeansową kurtką i kamizelką
7. Gdy robi się chłodniej, dorzucam kamizelkę. Warstwy, warstwy i jeszcze raz warstwy. 


Tradycyjnie poniżej lista ubrań, które mam na sobie:

  1. Kapcie Kapibary: Biedronka – rok trafienia do mojej szafy: 2025,
  2. Botki: Jenny Fairy dla CCC – rok trafienia do mojej szafy: 2019,
  3. Jasnobeżowe spodnie: wymiana ubrań – rok trafienia do mojej szafy: 2019,
  4. Jeansy: Reserved – rok trafienia do mojej szafy: 2018,
  5. Sweter oversize: Reserved – rok trafienia do mojej szafy: 2017,
  6. Sweter w paski: Reserved – rok trafienia do mojej szafy: 2017,
  7. Kurtka jeansowa: Noisy May dla Zalando – rok trafienia do mojej szafy: 2018,
  8. Kamizelka: C&A – rok trafienia do mojej szafy: 2013/2014,
  9. Torebka: Pepco – rok trafienia do mojej szafy: 2018.


I to jest właśnie mój mały jesienny antyhaul. Nie kupuję kolejnych rzeczy tylko dlatego, że zmieniła się pora roku, a korzystam z tego, co już mam. Bo cozy autumn nie musi oznaczać kolejnych zakupów, a jesienny klimat można stworzyć również bez uszczuplania portfela.

A jak wygląda Wasza jesień? Kupujecie sezonowe dodatki, czy raczej wyciągacie z szaf to, co już macie? Jestem ciekawa, czy też macie takie skarby, które służą Wam od dobrych kilku, a nawet kilkunastu lat!

Do następnego! 🍂


Komentarze