Jak przeżyłam rok w 30 ubraniach – szafowe podsumowanie

 Cześć!

Przychodzę dziś do Was z podsumowaniem, które — bądźmy szczerzy — powinno pojawić się tu pod koniec listopada (albo na początku grudnia), bo właśnie wtedy minął dokładnie rok od rozpoczęcia tego wyzwania – klik.

Rok od momentu, w którym stwierdziłam: „dobra, sprawdzamy, czy da się żyć z 30 ubraniami wyjściowymi".

Do tego dorzuciłam:

  • 12 ubrań domowych (tak, czasem wychodziły ze mną na miasto),
  • 14 dodatków (bez wliczania butów),
  • 4 rzeczy do ćwiczeń i na basen.

Łącznie: 60 elementów garderoby na cały rok — od grudnia 2024 do listopada 2025. Brzmi ambitnie? Trochę tak. Czy było strasznie? Już tłumaczę.


Jak mi poszło?

Zaskakująco dobrze. Naprawdę.

Oczywiście nie obyło się bez drobnych zwrotów akcji i szafowych korekt, ale ogólny bilans jest bardzo na plus.


Planowane zakupy, które… się nie wydarzyły

Gdy w tym wpisie rozpisałam całą listę, byłam przekonana, że dokupię trzy rzeczy:

  • spodnie na wiosnę i lato,
  • długą, letnią spódnicę „na wyjście”,
  • top w kolorze roku 2025.

I wiecie co?

Okazało się, że mam dokładnie takie spodnie i spódnicę, jakie sobie wymarzyłam. Problem? Były o jeden–dwa rozmiary za duże 🙃

Zamiast więc kupować nowe, włączyłam je do kapsuły z myślą udania się do krawcowej i temat zakupów zamknęłam, o czym pisałam tutaj.

Top w kolorze czekolady też nie trafił do koszyka, bo przed wakacjami dorzuciłam do szafy basicową bluzkę w intensywnej żółci — żeby nie było aż tak… beżowo. I ona została ze mną na dłużej.

30 ubrań w 12 miesięcy
1. Ten żółty basic trafił do kapsuły tuż przed wakacjami - na zdjęciu grzeczny, na żywo zdecydowanie bardziej neonowy.(Pochodzi z wymiany ubrań i trafił do mojej szafy mniej, więcej w 2017/2018 roku).


Co jednak doszło?

Do listy 60 elementów dołączyła parka przeciwdeszczowa. Typowo zadaniowa, górska, a nie „na co dzień”.

Podobnie jak buty trekkingowe — o tych rzeczach opowiem więcej przy okazji wpisu o nowościach w mojej szafie, które pojawiły się w 2025 roku oraz podsumowaniu, ile na te nowości wydałam (jak rok wcześniej — klik).

Jak przeżyłam rok w 30 ubraniach
2. Parka tak dobrze wkomponowała się w moją szafę kapsułową, że idealnie „dogadała się” z brązową kurtką — na zdjęciu mam je założone jedną na drugą.

Dorzuciłam też różową czapkę z daszkiem, by w górach nie paradować w kapeluszu. 

30 ubrań przez cały rok
3. Na tym zdjęciu widać obie czapki z daszkiem, które trafiły do mnie w 2023 roku (pisałam o nich tutaj). I tak — czarna jest uniwersalna, żeby nie było, że mój M śmiga w damskiej 😄


Czy coś się kompletnie nie sprawdziło?

Tak.

Beżowa spódnica nie została założona ani razu. Miała trafić do krawcowej i zostać bohaterką rodzinnej uroczystości, która… jednak się nie odbyła. A, że od momentu przejścia na 100% pracę zdalną moje życie stało się raczej „dres + kawa" (do tego stopnia kawa, że na koniec roku mój wiekowy ekspres odmówił posłuszeństwa 🤣) niż „elegancko i z klasą”, spódnica po prostu wisiała.

Podobny los spotkał marynarkę w kratkę oraz fioletową sportową kurtkę. Czarna marynarka była tak uniwersalna, że wygrywała niemal każdy pojedynek, gdy zapragnęłam trochę tej "elegancji i klasy".

Fioletowa kurtka? Rok wcześniej noszona non stop, w 2025 prawie wcale. Zamiast niej królowała brązowa kurtka, idealna na morze, góry i aktywne soboty.

Były też rzeczy noszone symbolicznie (czytaj: może pięć razy):

  • białe i beżowe spodnie,
  • cienki srebrny sweter,
  • beżowa bluzka w kropki,
  • żółta bluzka,
  • miętowe spodenki domowe,
  • mała beżowa torebka do ręki.

Powód? Miałam swoich ulubieńców, których nosiłam do granic możliwości.

30 ubrań / 12 miesięcy
4. Zamszowa bluzka, która niepozornie trafiła do mojego wyzwania, jesienią stała się moją ulubienicą i doczekała się swoich pięciu minut.


Czy coś się zużyło?

Oj tak. Pisałam o tym tutaj, ale lista jest dłuższa:

  • granatowe trampki (pokazałam je tutaj i widać już po zdjęciach, że były mocno zużyte i też nie dało się ich wyczyścić po leśnych spacerach),
  • jasne i białe jeansy (białe poległy w starciu z rozmiarem),
  • domowy top w kolorze morskiej zieleni,
  • bluzka z golfem w paski,
  • strój kąpielowy na basen,
  • i niestety… ukochana brązowa kurtka 💔


Czy coś je zastąpiło?

Tak, ale bez szaleństw.

Trampki wymieniłam na biało-błękitne sneakersy (pokażę je we wpisie o zeszłorocznych nowościach).

Golf w paski zastąpił różowy longsleeve (pokazałam go kiedyś tutaj) i szary kardigan (tutaj).

Do kapsuły dołączył też czarny płaszcz.


Czy da się żyć z tak małą szafą?

Do jesieni — bez problemu.

Poza jedną sytuacją, gdy już na początku wyzwania sięgnęłam po czarny płaszcz spoza listy, w ogóle nie czułam, że czegoś mi brakuje. Ba, niektórych rzeczy nawet nie używałam.

Latem trochę brakowało mi zwiewnych sukienek (które specjalnie pominęłam, żeby sprawdzić, czy umiem bez nich żyć — spoiler: umiem).

Jesienią było trudniej. Intensywne dni, ciągłe wyjścia i nagle okazywało się, że pranie to sprawa strategiczna, bo przecież liczba spodni wyjściowych - właśnie w tym okresie - drastycznie się zmniejszyła.

Dlatego mimo wieczornego zmęczenia, szykowałam zestawy na kolejny dzień i pilnowałam, żeby pralka nie stała bezczynnie.


Czy odetchnęłam po zakończeniu wyzwania?

Szczerze?

Myślałam, że po wszystkim, w grudniu zrobię rewolucję.

A skończyło się na drobnych korektach. Szafa nadal działa, ja jej nie powiększyłam dramatycznie, a większość rzeczy dalej noszę.


Podsumowując

Zaczęłam z listą 60 elementów, skończyłam podobnie — i okazało się, że to w zupełności wystarcza.

Szafa była na tyle funkcjonalna, że legginsy do ćwiczeń spokojnie grały rolę elementu codziennych stylówek (jak tutaj - wymieniając buty na inne, bo tych z wpisu już nie mam, spokojnie mogłam odtworzyć cały outfit), a warstwy typu longsleeve lub body + legginsy pod spodnie ratują mnie nawet teraz w te arktycznie mroźne dni.

Bardzo się cieszę, że podjęłam to wyzwanie — i zdecydowanie nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa - mam w planach przedstawienie całej szafy już "po korektach" jeśli Was to interesuje. Używając stwierdzenia "cała szafa" mam na myśli oczywiście te ubrania, które teraz są w użyciu. 


Dziękuję, że byłaś / byłeś ze mną do końca 🤍

Do następnego!

Komentarze